Obraz jako punkt wyjścia
Trudno dziś wskazać moment, od którego zdjęcia przestały funkcjonować „surowo”. Niezależnie od tego, czy trafiają do prasy, publikacji, materiałów firmowych czy internetu — niemal zawsze są poddawane korekcie. Czasem to podstawowe zabiegi: poziomy, temperatura, usunięcie defektów. W praktyce najczęściej jest to jednak cały proces przygotowania obrazu do realnego użycia. Wszystko zaczyna się od materiału wizualnego — zdjęcia, ujęcia, klatki. Niezależnie od tego, czy jest statyczny, czy ruchomy.
Ingerencja i kreacja
Każdy z tych — mniej lub bardziej czasochłonnych — etapów pozwala wydobyć to, co zostało uznane za najważniejsze w obrazie. W jednym przypadku podkreśla jakość i precyzję produktu, w innym kieruje uwagę dokładnie na konkretny detal. Fotomanipulacja (i jej odpowiednik w wideo) przestała być czymś, co zwraca uwagę samo w sobie — jest dla nas zwyczajnie naturalna.
A jednak jej świadome, kreatywne użycie potrafi budzić zainteresowanie — nawet u osób, które nie zastanawiają się, jak ten efekt został osiągnięty.